„…Tym razem nie było gwałtownego
szarpnięcia ani bólu. Tym razem czułam się, jakbym zaczęła szybować w
powietrzu…”
Dragomira
żyje w Warszawie, w ciągłym biegu. W pewnym momencie jest zmęczona i mówi - dość.
Wyjeżdża w Bieszczady, na wieś. Stąd wywodzi się jej rodzina.
W
Orańcach czas płynie inaczej, znacznie wolniej. Tu słychać szept starych bogów.
W domu, który stał przy Szepczącym Lesie, zaciera się granica między światem
żywych i umarłych. Dragomira podobno widzi więcej niż przeciętny człowiek.
Wpada na trop tragicznej miłości młodej hrabianki i cesarskiego oficera.
W
dojściu do prawdy pomaga jej Bruno, przewodnik dusz. Czy dawne winy znikają?
Czy pomogą w tym stare fotografie, sny i duch kobiety?
Dragomira
Hawryłowicz zwana Mirą, pracowała w imperium prawniczym ojca. Rodzice - piękny
dom w Konstancinie. Pracowała po 16 godzin na dobę, nie dojadała. Zasypiała i
budziła się zmęczona, a jej życie prywatne nie istniało. Z przemęczenia
przewróciła się na chodniku, uderzyła głową w chodnikową płytę. Słabe wyniki
krwi, dostała kołnierz, skierowanie do okulisty itd.
Mira
wynajmowała mieszkanie w Warszawie. Miała psa - Bergo. Pojechała do babci
Nawojki (do willi na Mokotowie). Mira wiele pracowała ponieważ chciała
zadowolić ambicje ojca (pracoholika). Była prawnikiem (30 lat życia).
Babcia
dała jej numer telefonu do znajomej psychiatry (z powodu wypalenia zawodowego).
To ona pielęgnowała ją, jak mogła, pyszny był jej rosół.
Babcia
zaproponowała jej wyjazd w Bieszczady, do domku który tam posiada i ostatnio
wyremontowała. Lekarka powiedziała, że ma się nastawić na 3 - m- ce wolnego z
opcją przedłużenia.
Mira
lubiła malować. Postanowione. Wyjeżdża w Bieszczady. W domku czekał na nią
Pankracy (doglądał mieszkania). Tu czuła ciszę, przerywaną skrzypieniem domu,
szumem drzew za oknem. Pankracy zaczął opowiadać o wsi, dworze, hrabim Orońskim
itd.
Poznała
zielarkę Lilę. Ta oprowadziła ja po wsi. Mira zadomowiła się w Orańcach. Wtem
zaginął mały chłopiec Mieszko, którego poznała wcześniej. Pewnie zapuścił się
do Szepczącego Lasu. W tym lesie, czuć było oddech śmierci. Znalazła z Lilą
chłopca.
Krajobraz,
drogi, znak drogowy przypominały Mirze jej koszmarny, powtarzający się sen.
Widok był identyczny. Wróciła do domu. Tu spotkała Pankracego i Macieja
(duszka) - poczuła się dziwnie. Duszek powiedział, że kiedyś tu mieszkał.
Obecnie mieszka na stryszku.
Widzi
go tylko Pankracy i teraz ona, chyba ma jakieś nadzwyczajne zdolności. Jest od
1938 roku. Mira widziała duchy, miała prorocze sny. Później spotkała Helenę na
cmentarzu blisko domu. Ta zdziwiła się, że ją widzi. Dowiedziała się od Lilli o
obrzędach związanych z nadejściem wiosny - o święcie we wsi. Tu poznała Bruna
Orańskiego (hrabię) - architekt.
Czy
nasza historia ma drugie dno? Może prawdziwe przesłanie książki dotyczy tego,
co w życiu najważniejsze? Moim zdaniem, to takie małe - prawdziwe szczęście,
odrobina miłości, ciszy i ważna osoba u boku. Czego wtedy chcieć więcej?
Gorąco
polecam wartościową publikację, która pięknie przenosi Nas w inny klimat, otula
duszę niczym ciepły koc i poprawia nastrój. Nasze postaci są warte poznania.
Przeczytajcie powieść. Naprawdę polecam.
Katarzyna
Żarska
https://zarska18.blogspot.com/
Wydawnictwo:
ZYSK i S - ka
Premiera:
13.10.2026 r.
Projekt
okładki i stron tytułowych: Paulina Radomska - Skierkowska
Oprawa:
miękka ze skrzydełkami
Liczba
stron: 496
(nowość wydawnicza) w mojej prywatnej, domowej biblioteczce

Komentarze
Prześlij komentarz