„…Czas poruszyć kwestię małżeństwa…”
Kiedy ktoś, da Nam w kość myślimy,
z uśmiechem - „…żeby cię pokręciło”.
😉 Jak z teraźniejszością, bolesnym
pojedynkiem i życiem poradzą sobie Nasze postaci? Z uśmiechem zachęcam do
poznania kolejnej historii. Odbiorcę czeka dobra zabawa, ale los nie wybiera, a
momentami porywy serc są tak ciekawe, że zdrowy rozsądek nie wchodzi w grę. Naprawdę
świetnie bawiłam się przy lekturze tej publikacji.
W rodzinach zazwyczaj jest wesoło,
a życie pisze najlepsze scenariusze i nawet nie potrzeba modnej brazylijskiej
telenoweli. Tym razem poznamy ciekawą rodzinę – to Wicherkowie, ludzie z
tradycjami, konserwatywni, rozsądni, wręcz przewidywalni. Niedopuszczalne są
dla nich rozwody, cudzołóstwo, związki partnerskie, dzieci pozamałżeńskie. Czy
na pewno? Może jak u Dulskich – jest wszystko na niby Ok? Może to czysta
hipokryzja?
Kuzynki Hania, Dorota i Amelia
wspierają się wzajemnie, by przetrwać w rodzinie, ich zdaniem tkwiącej
mentalnie w okolicach dziewiętnastego wieku. Nie jest to proste ponieważ na
kobietach z rodu Wicherków ciąży klątwa rzucona przez babcię Józię – te, które
nie wyjdą za mąż przed dwudziestym piątym rokiem życia, czeka nieszczęśliwe
małżeństwo.
Kuzynki postanawiają zawalczyć o
swoje szczęście, buntując się przeciw przyjętym obyczajom i nieżyjącej już
protoplastce rodu, choćby miały kłamać, oszukiwać, kręcić i mataczyć. Nasze
panie się buntują.
Te wszystkie rzeczy uległy zmianie.
Obecnie kobiety głosują, noszą spodnie, palą, piją, wykonują męskie zawody. Wiesława
Muchomorek martwiła się o własną córkę Hanię (miała dopiero 7 lat), co by się
nie stało, wyznawała zasadę: czym za młodu skorupka nasiąknie, tym na starość
będzie trąciła. Jej siostry również dbały o szczęście swoich córek.
Teresa Wicherkowa, po mężu Toporna
miała córkę Dorotę. Amelka była córką Zośki (najmłodsza z rodu Wicherków).
Amelka miała równie niewyparzony język, co jej matka.
Trzy dziewczyny są bardzo zżyte,
jak ich matki. Wieśka – matka Hani, najstarsza z sióstr zobowiązała się zająć
rodzicami. Wieśka przy nalewce uważała, że za grzesznych należy się modlić, by
odnaleźli ścieżkę Bożą. Wieśka była skarbnicą rodzinnych opowieści.
Babcia Józia rzuciła klątwę,
ponieważ jej własna siostra ukradła jej narzeczonego. Przeklęła ród kobiet, na
wieki. Jeśli klątwa babci się sprawdziła, to kobieta trafiła źle, na pijaka,
bankruta, zdrajcę przysięgi małżeńskiej itd.
Babcia Józia nie mogła siostrze
Czesi wybaczyć, że ta wyszła za mąż za jej narzeczonego. Babcia Józia w końcu
wyszła za mąż, ale jej serce stwardniało, jak kamień. Młode dziewczyny nie
mogły zrozumieć zabobonu, bo żyły w XXI wieku – jest rok 2018.
Dorota studiuje farmację, Hania
jest na studiach ekonomicznych, Amelia ledwo zdała maturę, poszła na
polonistykę. Ich losy są niezwykle ciekawe, ale nie będę Wam zdradzać
wszystkiego, bo musicie przeczytać książkę, która dodaje pikanterii poglądom
literackim.
Gorąco polecam
Katarzyna Żarska
https://zarska18.blogspot.com/
Wydawnictwo: Prószyński i S – ka
Oprawa: miękka
Premiera: 22.04.2025 r.
Liczba stron: 416
(nowość wydawnicza) w mojej prywatnej - domowej biblioteczce

Komentarze
Prześlij komentarz