„…Wszystko, za czym tęskniłam i
goniłam po świecie przez tyle lat, dał mi On. I dał wiele więcej, niż mogłam
sobie wyobrazić i pragnąć…”
Przed Wami książka pt. „Alicja
Lenczewska. Mistyczka naszych czasów. Życie i świadectwo”. Publikację
bardzo dobrze się czyta. Kończąc książkę miałam łzy w oczach. Lenczewska mówi
do każdego. Sama rozmawia z Jezusem, ustrzega od zła i wprowadza na drogę
zbawienia. Modlitwa to serce, słowo i to, co naprawdę kochamy. Niektórzy tego
nie doceniają, a szkoda. Każdy człowiek jest prowadzony inną drogą. Droga ta
nie jest prosta, a wyboista i kręta. To te nasze przeciwności i łzy spływające
po policzku. Bolączki i smutki.
Kochać myślą i kochać mową – bardzo
dobrze rozważamy te słowa. Działalność Lenczewskiej wpływa głęboko na kobiety.
To przydatne rady i wskazówki. Kochać – podkreślmy – to czynić dobro, to ocalić
duszę. Kim jest sługa miłości i w czym pomaga samotność?
Autorka, wzbogacając biografię
Alicji Lenczewskiej o nieznane fakty, niepublikowane rozmowy i osobiste
świadectwa, prowadzi czytelnika przez duchową mapę, która potrafi zmienić
sposób patrzenia na własne życie. To bywa ciekawe i przewrotne. Lenczewska to
nawrócona nauczycielka. Głęboko wierzy i ufa Bogu. Świętość jest w
codzienności. To wykonywanie np. obowiązków w pracy i w domu z sercem.
Zaangażowaniem.
Czaczkowska sięga głębiej — do
źródeł archiwalnych, do rozmów z osobami, które znały ją osobiście, do
korespondencji i materiałów nigdy wcześniej niepublikowanych. Efektem jest
portret kobiety niezwykle złożonej: cichej, a jednocześnie odważnej; zwyczajnej
w codzienności, a niezwykłej w tym, czego doświadczała wewnętrznie.
Lenczewska żyła wobec pięciu
punktów:
1.
Żyła
duchem dziecięcego zawierzenia Bogu,
2.
Żyła
duchem oddania się przez ręce Maryi,
3.
Żyła
duchem kontemplacji,
4.
Żyła
duchem miłości rodzinnej wobec wszystkich i ludzi
5.
i
ostatnie – żyła duchem apostolstwa cichości, ładu, pokoju, wdzięczności,
radości.
Swój dziennik Lenczewska pisze
piękną współczesną polszczyzną. Miała też ładny charakter pisma. Patrzyła w
oczy, uśmiechała się i stwarzała atmosferę ogromnej serdeczności.
Alicja Lenczewska przez lata
pozostawała postacią nieznaną poza wąskim kręgiem czytelników jej duchowych
rozważań. Siostra – Dorota, pielęgnuje pamięć po zmarłej siostrze. Pokazuje jej
życie. Alicja żyła prosto, bez telewizora, zbędnych i niepotrzebnych rzeczy.
Jeździła na pielgrzymki, rozmawiała z ludźmi i choć z pozoru wydawała się
bardzo oschła, kiedy rozmawiała z drugim człowiekiem, biła od niej życzliwość –
zawsze chciała pomagać.
Alicja w 1952 roku, po czterech
latach nauki i mieszkania w internacie, ukończyła I Liceum Pedagogiczne nr 1 w
Szczecinie. Nie założyła rodziny. Swego czasu miała motocykl i jeździła nim
codziennie w plener. Lubiła wspinaczkę i jazdę na nartach. Naprawiała wszystko
w domu sama. Co ciekawe, zerwanie z ideologią marksistowską nastąpiło w tym
samym czasie, co powrót do Kościoła.
Lenczewska umiera 5 stycznia 2012
roku. Pochowana jest na Cmentarzu Centralnym w Szczecinie. W hospicjum rozumie
chyba jeszcze więcej. Wzywa Jezusa i płacze. Kiedy przeczytacie tekst –
wszystko zrozumiecie.
Ewa K. Czaczkowska to dziennikarka,
doktor historii, pisarka. Adiunkt w Instytucie Edukacji Medialnej i
Dziennikarstwa UKSW. W książce, widać jej ogromne zaangażowanie, dokładne
źródła informacji i pasje.
Świadectwa zawarte w książce, te
dotyczące poszukiwania sensu, małżeństwa z problemami, czy chorobą nowotworową
dają do myślenia. Zachęcam do lektury, innej niż wszystkie.
Gorąco
polecam
Katarzyna
Żarska
https://zarska18.blogspot.com/
Wydawnictwo:
PROMIC
Projekt
okładki: Gabriela Sylwestrowicz
Oprawa:
miękka
Liczba
stron: 176
(nowość wydawnicza) w mojej prywatnej biblioteczce

Komentarze
Prześlij komentarz