„…Łzy popłynęły obficie. Płakała z powodu losu, jaki mógł ją spotkać tego wieczoru, i z powodu tego, jaki był przez ostatnie dziewięć lat…”
Kiedy warto mówić o miłości?
Gwarantuję Wam, że nie tylko w Walentynki. Przed Wami historia podobna do
Kopciuszka. Nasza bohaterka jest szczera i sympatyczna. Dziewczyna ma wspaniały
charakter, wiele umie i przede wszystkim ma dobre serce. Okropną
niesprawiedliwością są trudne losy, ale przecież kiedyś prawda zawsze zwycięża.
Potrzeba na to czasu.
Kiedy mężczyzna zaczyna rozumieć,
że kobieta to prawdziwy powiernik i przyjaciółka na całe życie? Miłość to temat
wdzięczny dla literatury jednak burzliwy do realnej realizacji.
Sophie Beckett jest córką hrabiego,
zdegradowaną przez macochę do roli służącej. Idzie na bal. Tu poznaje
prawdziwego księcia – Benedicta Bridgertona. Ona wie, że czar pryśnie wraz z
północą. Benedict ciągle myśli o nieznajomej. Staje się nieczuły na uroki
innych kobiet. Jedna z pokojówek przypomina mu dziewczynę z balu. Przysiągł
sobie znaleźć ją i poślubić. Czy to się uda?
Sophie Beckett była bękartem,
osierocą córką przyjaciela, hrabiego Penwood. Była słodka, rozkoszna i piękna.
Była córką hrabiego Richarda Gunningworth. Trafiła do hrabiego Penwood z
liścikiem w kieszeni, a ten po przeczytaniu go spalił. Przygotowano dla niej
pokoik.
Jej sytuacja zmieniła się, gdy
hrabia postanowił się ożenić. Przyszła żona hrabiego, miała już dwie córki w
wieku Sophie. Sophie kochała służba. Hrabina (przyszła) i jej córki (Rosamundo,
Posy) były dziwne, zadufane w sobie, nie zainteresowane Sophią. Mała cieszyła
się, że będzie miała siostry, czy rzeczywiście?
Macocha, od razu powiedziała jej na
głos, że jest bękartem! (że nigdy nie będzie niczym więcej), że nigdy nie
będzie im równa. Zabroniła jej kontaktu z nią i z jej córkami. Sophie się
popłakała. Hrabina nalegała, by usunąć Sophie z domu. Hrabia postawił na swoim,
iż nie opuści jego domu.
Po 4 latach, hrabia dostał ataku
serca (miał zaledwie 40 lat). Wcześniej hrabia zadbał o zapis w testamencie dla
dwóch dziewczynek i Sophie. Nowa hrabina, za pieniądze miała zająć się Sophie
do dwudziestego roku życia.
Głównym wydarzeniem roku miał być
bal maskowy u Bridgertonów. Sophie stała się służącą. Siostry były okrutne,
poniżały ją. Ta, godnie to znosiła. Marzyła, by choć raz wziąć udział w takim
balu. Hrabina szukała dla swoich dwóch córek kandydata na męża (na balu).
Gdy one trzy pojechały na bal,
gospodyni pani Gibbons porwała Sophie. Sophie wzięła kąpiel. Służba –
przyjaciele wyszykowali ją na bal. Skorzystały z sukien matki zmarłego
hrabiego. I piękne rękawiczki. Dały jej maskę. Woźnica miał ją zawieźć do
Bridgerton House. Był warunek – ma wrócić przed północą.
Miała dwie godziny – całe dwie
godziny. Benedict Bridgerton – założył czarną półmaskę. Dla niego dziewczęta
okazywały się płytkie i głupawe. Chciał tej jedynej. Nagle ujrzał dziewczynę,
której „…Jej piękno pochodziło z wnętrza…”. Umiała się cieszyć. Poprosił
ją do tańca. Ona śmiejąc się szczerze, oznajmiła, że nie umie tańczyć. On, że
ją nauczy, poprowadzi. Zaczęli rozmawiać. Ona była szczera, inna. Ona go
naprawdę pociągała. Była inna – piękna. Opuszcza bal, wybiła północ.
Benedict wiedział, że znalazł
kobietę swoich marzeń, tę jedyną, z którą potrafił sobie wyobrazić przyszłość i
rodzinę. Została mu jej rękawiczka. Jej losy są niezwykłe, czasami przykre i
ciekawe. Jak potoczą się losy wszystkich naszych bohaterów? Czy miłość ma
zawsze happy end? Z dziennikarskim zacięciem towarzyszy Nam ten ciekawy głos –
to niezawodna Kronika Towarzyska Lady Whistledown.
Finału Wam nie zdradzę, ale to
książka z prawdziwą duszą. Przeczytajcie. Zrozumiecie.
Gorąco
polecam
Katarzyna
Żarska
https://zarska18.blogspot.com/
Wydawnictwo:
ZYSK i S- ka
Premiera:
20.01.2026 r.
Przekład:
Agnieszka Kowalska, Katarzyna Krawczyk
Wydanie
I w tej edycji
Oprawa:
miękka ze skrzydełkami
Liczba
stron: 472
(nowość
wydawnicza) w mojej prywatnej, domowej biblioteczce

Komentarze
Prześlij komentarz